Na moim blogu miałem już okazję pokazywać statystycznie istotne związki pomiędzy rynkiem nieruchomości i polityką na bazie statystycznych wskazań wyników wyborczych wyborów prezydenckich (patrz posty: O powiązaniu polityki i lokalnego rynku nieruchomości oraz O powiązaniu polityki i lokalnego rynku nieruchomości - ciąg dalszy). Dziś będzie także trochę o powiązaniu polityki i rynku nieruchomości - postaram się na bazie dostępnych wyników wyborów i frekwencji w Warszawie w podziale na dzielnice wywnioskować coś, jak sądzę ciekawego, na temat elektoratów partii politycznych biorących udział w wyborach.
Za podstawę analizy przyjąłem dane dotyczące frekwencji oraz wyniku wyborczego czterech największych partii politycznych w Warszawie (PO, PiS, Ruch Palikota i SLD) w podziale na dzielnice z dodaniem średnich cen jednostkowych i średniej ceny całkowitej lokali mieszkalnych w podziale na dzielnice, co przedstawia poniższa tabela:
W związku z tymi danymi nasunęło mi się pytanie, na które, jak sądzę, można odpowiedzieć poprzez analizę danych wyborczych:
Wszystkie partie nawołują do jak najbardziej gremialnego udziału w wyborach, twierdząc, że niska frekwencja działa przeciwko nim a wysoka frekwencja im służy, bo mobilizuje ich elektorat. Czy tak jest w rzeczywistości?
Postaram się odpowiedzieć na to pytanie na bazie analizy danych.
Frekwencja i jej wpływ na wyniki partii
Aby móc w sposób wiarygodny odpowiedzieć na to pytanie na początku zbadałem korelacje pomiędzy poszczególnymi zmiennymi (frekwencją, wynikami wyborczymi poszczególnych partii i cenami mieszkań). Macierz korelacji przedstawia poniższa tabela:
Korelacje istotne pomiędzy zmiennymi zaznaczone są pogrubieniem.
Pierwsze, co rzuca się w oczy, to potwierdzenie faktu, że wynik wyborczy wszystkich partii w sposób istotny związany jest z frekwencją. Ale... w inny sposób!
Jedynie wynik wyborczy PO związany jest z frekwencją w sposób pozytywny - im wyższa frekwencja, tym lepszy wynik wyborczy - i to bardzo silnie. Wyniki wszystkich pozostałych partii związane są z frekwencją negatywnie - im frekwencja niższa, tym ich wynik wyborczy lepszy. Od PiS, gdzie ta zależność jest silna do Ruchu Palikota i SLD, gdzie ta zależność jest słabsza.
Najlepiej i najbardziej wyraziście będzie zaprezentować na korelogramach uzyskanych w drodze regresji wyniku wyborczego w dzielnicach Warszawy względem frekwencji w tych dzielnicach.
Platforma Obywatelska:
Jak widać w przypadku Platformy Obywatelskiej mamy do czynienia z bardzo silną (współczynnik determinacji R2 = 0,893) pozytywną, liniową zależnością pomiędzy frekwencją w dzielnicy a uzyskanym przez PO wynikiem wyborczym. Wynik wyborczy PO podlega równaniu regresji:
Wynik wyborczy PO w
dzielnicy (%) = -11,886 + 0,893 * Frekwencja w dzielnicy (%)
Oznacza to, że w przypadku PO wzrost frekwencji o 1 p.p. (punkt procentowy) związany jest ze wzrostem wyniku wyborczego o 0,89 p.p. Wysoka frekwencja w związku z tym bardzo sprzyja PO a dodatkowo zmobilizowany do wyborów elektorat prawie w 90% wybiera PO. Przy czym elastyczność wynosi: 0,89/
Można na tej podstawie wysnuć wnioski bardzo pozytywne dla PO, mówiące, że ma ona duże pokłady milczącego poparcia, które jeżeli tylko stanie się głosem wyartykułowanym w akcie wyborczym w drodze aktywizacji elektoratu, staje się w znakomitej większości głosem oddanym na PO.
Oznacza to, najprawdopodobniej, że wynik wyborczy PO jest stosunkowo słaby w stosunku do całkowitego poparcia jakim potencjalnie cieszy się PO w społeczeństwie. Aktywność, zdyscyplinowanie i mobilizacja elektoratu PO jest niewysoka, a możliwości poprawy wyniku wyborczego w drodze pozyskania nowych wyborców znaczne.
Prawo i Sprawiedliwość:
W przypadku Prawa i Sprawiedliwości mamy do czynienia z silną (współczynnik determinacji R2 = 0,513) negatywną, liniową zależnością pomiędzy frekwencją w dzielnicy a uzyskanym przez PiS wynikiem wyborczym. Wynik wyborczy PiS podlega równaniu regresji:
Wynik wyborczy PiS-u
w dzielnicy (%) = 71,458 - 0,655 * Frekwencja w dzielnicy (%)
Oznacza to, że w przypadku PiS wzrost frekwencji o 1 p.p. (punkt procentowy) związany jest ze spadkiem wyniku wyborczego o 0,65 p.p. Wysoka frekwencja w związku z tym nie sprzyja PiS a dodatkowo zmobilizowany do wyborów elektorat głosuje przeciwko PiS, pogarszając w sposób bardzo wyraźny jego wynik wyborczy.
Można na tej podstawie wysnuć wnioski niezbyt wesołe dla PiS, mówiące, że ma ona duże pokłady milczącej niechęci, która jeżeli tylko stanie się głosem wyartykułowanym w akcie wyborczym w drodze aktywizacji elektoratu, staje się w znakomitej większości głosem oddanym przeciwko PiS i to w stopniu wyraźnie przewyższającym uzyskane dotychczas poparcie, co w efekcie pogarsza wynik PiS.
Oznacza to, najprawdopodobniej, że wynik wyborczy PiS jest w stosunku do całkowitego poparcia jakim potencjalnie cieszy się PiS w społeczeństwie wyraźnie wyśrubowany, aktywność, zdyscyplinowanie i mobilizacja elektoratu PiS wysoka a możliwości poprawy wyniku wyborczego w drodze pozyskania nowych wyborców praktycznie niemożliwe.
Ruch Palikota:
Jak widać w przypadku Ruchu Palikota mamy do czynienia ze słabą (współczynnik determinacji R2 = 0,215) negatywną, liniową zależnością pomiędzy frekwencją w dzielnicy a uzyskanym przez Ruch Palikota wynikiem wyborczym. Wynik wyborczy Ruchu Palikota podlega równaniu regresji:
Wynik wyborczy RPAL
w dzielnicy (%) = 16,854 - 0,091 * Frekwencja w dzielnicy (%)
Oznacza to, że w przypadku Ruchu Palikota wzrost frekwencji o 1 p.p. (punkt procentowy) związany jest z lekkim spadkiem wyniku wyborczego o ok. 0,09 p.p. Zależność jest istotna statystycznie ale stosunkowo słabo zaznaczona.
Co do wniosków dla Ruchu Palikota: zwiększenie frekwencji powoduje jednak trochę wyższą mobilizację wyborców glosujących na inne partie, co oznacza, że Ruchowi Palikota dość trudno będzie szybko zwiększyć wynik wyborczy choć nie jest to niemożliwe. Wyniki analizy wydają się wskazywać, że wśród głosujących zwolennicy Puchu Palikota stanowili grupę lekko lepiej reprezentowaną niż w ogóle społeczeństwa, co świadczy o udanej kampanii wyborczej i dobrej mobilizacji elektoratu.
Sojusz Lewicy Demokratycznej:
W przypadku SLD mamy do czynienia ze słabą (współczynnik determinacji R2 = 0,198) negatywną, liniową zależnością pomiędzy frekwencją w dzielnicy a uzyskanym przez SLD wynikiem wyborczym. Wynik wyborczy SLD podlega równaniu regresji:
Wynik wyborczy SLD w
dzielnicy (%) = 16,410 - 0,130 * Frekwencja w dzielnicy (%)
Oznacza to, że w przypadku SLD wzrost frekwencji o 1 p.p. (punkt procentowy) związany jest z lekkim spadkiem wyniku wyborczego o ok. 0,13 p.p. Zależność jest istotna statystycznie ale stosunkowo słabo zaznaczona.
Jak widać także SLD wysoka frekwencja nie służy, choć tak, jak w przypadku Ruchu Palikota
nie jest to zależność bardzo silna. W ogólności zależność dla SLD i jej siła są podobne jak dla Ruchu Palikota.
Rynek nieruchomości a wyniki wyborcze partii politycznych
Wyniki wyborcze wszystkich powyższych analizowanych partii w powiązaniu z frekwencją i cenami mieszkań przedstawia graf powstały w wyniku zastosowania Analizy Składowych Głównych (PCA) obrazujący wzajemne powiązania zmiennych:
Widzimy wyraźnie, że dane rozpadają się ewidentnie na trzy grupy:
Grupa 1: PO + Frekwencja + ceny mieszkań.
Grupa 2: Ruch Palikota + SLD.
Grupa 3: PiS.
Widzimy, więc, że wynik wyborczy PO związany jest z dzielnicami z wysoką frekwencją i z wysokimi cenami mieszkań. Wyniki Ruchu Palikota i SLD są ze sobą powiązane a wynik PiS stanowi oddzielną kategorię.
W związku z faktem, że jest to jednak blog związany z zastosowaniem metod analizy danych do wyceny i analizy rynku nieruchomości, powinniśmy jednak zobaczyć jak się wyniki wyborcze wiążą z rynkiem nieruchomości.
Jak widzimy w obu przypadkach mamy do czynienia z istotną zależnością pomiędzy cenami całkowitymi mieszkań w dzielnicy a wynikami wyborczymi PO i PiS.
W wypadku PO jest to zależność pozytywna i silna (współczynnik determinacji R2 = 0,453), w wypadku PiS jest to zależność negatywna i słabsza (współczynnik determinacji R2 = 0,141).
Wynik wyborczy PO podlega równaniu regresji:
Wynik wyborczy PO w
dzielnicy (%) = 40,105 + 1,902E-05 * Cena mieszkania w zł
Oznacza to, że wraz ze wzrostem cen mieszkań o każde 100 tys. zł, wynik wyborczy PO poprawia się o 1,9 p.p. (punktu procentowego).
Wynik wyborczy PiS podlega równaniu regresji:
Wynik wyborczy PiS w
dzielnicy (%) = 31,696 - 1,027E-05 * Cena mieszkania w zł
Oznacza to, że wraz ze wzrostem cen mieszkań o każde 100 tys. zł, wynik wyborczy PiS pogarsza się o 1,0 p.p.
Widać wyraźnie, że dzielnice, w których mieszkania są droższe głosowały na PO i to głosowały na PO tym bardziej im droższe mieszkania są w danej dzielnicy. W przypadku PiS odwrotnie - tym chętniej głosowano w danej dzielnicy na PiS im tańsze są w niej mieszkania.
A jak jest w przypadku Ruchu Palikota i SLD? Czy będą one prezentowały zależność pozytywną jak w przypadku PO czy negatywną jak w przypadku PiS?
I tu mamy wyraźne zaskoczenie. Zależność wyniku wyborczego Ruchu Palikota od cen mieszkań jest bardzo wyraźna i negatywna(!) W Warszawie uzyskał najlepsze wyniki wcale nie w najdroższych i najlepiej sytuowanych dzielnicach Warszawy (Żoliborz, Wilanów, Mokotów itp.) ale w najtańszych - Praga Północ, Białołęka, Targówek, Wola.
Jest to o tyle ciekawe, że zależność ta dla Ruchu Palikota jest znacznie silniejsza (współczynnik determinacji R2 = 0,333) niż dla PiS (R2 = 0,141) a także niż dla SLD (R2 = 0,065)!, co można zaobserwować niżej:
Wynik wyborczy Ruchu Palikota podlega równaniu regresji:
Wynik wyborczy RPAL
w dzielnicy (%) = 12,220 - 3,381E-06 * Cena mieszkania w zł
Oznacza to, że wraz ze wzrostem cen mieszkań o każde 100 tys. zł, wynik wyborczy Ruchu Palikota pogarsza się się o 0,33 p.p. (punktu procentowego).
Wynik wyborczy SLD podlega równaniu regresji:
Wynik wyborczy SLD w
dzielnicy (%) = 8,616 - 2,225E-06 * Cena mieszkania w zł
Oznacza to, że wraz ze wzrostem cen mieszkań o każde 100 tys. zł, wynik wyborczy SLD pogarsza się o 0,22 p.p.
Wynik jest ciekawy, z tego względu, że pokazuje potencjał, czy też zaplecze elektoratu Ruchu Palikota. Silna zależność negatywna pomiędzy cenami mieszkań (obrazującymi z grubsza przynajmniej poziom zamożności) a wynikiem wyborczym Ruchu Palikota pokazuje, że mamy tu do czynienia z dużym potencjałem radykalizmu społecznego. W połączeniu z informacjami o bardzo wyraźnej nadreprezentacji w elektoracie Ruchu Palikota osób młodych oraz stosunkowo niezróżnicowanym poparciu ze względu na wielkość miejscowości (poza wsiami) , elektorat Ruchu Palikota jawi się jako elektorat protestu młodych, gorzej sytuowanych, ale bez sentymentów do dawnego ustroju, znajdujących nową formę wyrazu w hasłach głoszonych przez Ruch Palikota. Być może rzeczywiście rodzi się na naszych oczach Nowa (niekomunistyczna) Lewica.
Interesujące w tym aspekcie jest porównanie korelacji wyników uzyskiwanych przez różne partie polityczne.
Tu sprawa jest jasna: widać, że mamy tu do czynienia z dwoma rozłącznymi elektoratami, gdzie PO ma więcej, tam PiS ma mniej i na odwrót. Elektorat PO to elektorat dzielnic wysokiej frekwencji i drogich mieszkań, elektorat PiS to elektorat niskiej frekwencji i tanich mieszkań.
Inaczej jednak wygląda sprawa z wzajemną relacją wyników Ruchu Palikota i SLD.
Widać wyraźnie, że pomiędzy wynikami Ruchu Palikota i SLD mamy do czynienia z bardzo wyraźną (R2 = 0,429) korelacją pozytywną:
Tam, gdzie SLD zanotował dobry wynik, tam także dobry wynik zanotował Ruch Palikota, co potwierdza podobieństwo bazy społecznej obydwu elektoratów. Zarówno elektorat Ruchu Palikota, jak i SLD, to elektoraty raczej niższej frekwencji oraz tanich mieszkań. Przy czym charakterystyka tej drugiej cechy (ceny mieszkań) łączy SLD z PiS. Ruch Palikota wygląda pod tym względem na znacznie bardziej radykalny.
Nie można wykluczyć, że ta różnica stanowi o tajemnicy sukcesu Ruchu Palikota i klęsce SLD. Widać wyraźnie, że SLD stępił swoje ostrze społeczne i mimo istnienia twardego jądra zwolenników (na co wskazuje zależność wyniku od frekwencji) przestał wyrażać pragnienia elektoratu. Wyraził go najwyraźniej Ruch Palikota (co widać po silnej negatywnej zależności między cenami mieszkań i poparciem Ruchu Palikota).
Podsumowanie
Reasumując wszystkie analizy związane z wynikami wyborczymi poszczególnych partii i ich związku z frekwencją i cenami nieruchomości, poniżej zobrazowana zależność pomiędzy cenami mieszkań a frekwencją:
Jak widać, mamy do czynienia z silną pozytywną zależnością pomiędzy cenami mieszkań w dzielnicy a frekwencją:
Frekwencja w dzielnicach podlega równaniu regresji:
Frekwencja w
dzielnicy (%) = 58,367 + 2,087E-05 * Cena mieszkania w zł
Oznacza to, że wraz ze wzrostem cen mieszkań o każde 100 tys. zł, frekwencja w dzielnicy rośnie o 2,1 p.p. (punktu procentowego).
Odpowiadając na zadane na początku pytanie można stwierdzić, że:
1) Wysoka frekwencja w Warszawie wpływa bardzo dobrze na wynik wyborczy PO i bardzo źle na wynik wyborczy PiS. Na wynik Ruchu Palikota i SLD wysoka frekwencja ma także wpływ negatywny, choć znacznie mniejszy niż na wynik PiS.
2) Z powyższego wynika, że PO posiada najrozleglejsze zasoby mobilizacyjne elektoratu i możliwości poprawy wyniku, natomiast PiS ma takie zasoby najmniejsze. Sytuacja Ruchu Palikota i SLD jest tu pośrednia ale zbliżona bardziej do PiS niż do PO.
3) Wysoka frekwencja w Warszawie związana jest z dzielnicami z wysokimi cenami mieszkań, niska frekwencja z dzielnicami charakteryzującymi się niskimi cenami mieszkań. Jeśli utożsamić poziom cen mieszkań i poziom życia (dochodów) w dzielnicy, można stwierdzić, że frekwencja jest silnie skorelowana pozytywnie z poziomem życia (dochodów) - najaktywniejsi w wyborach są wyborcy z dzielnic bogatszych.
4) Ceny mieszkań w dzielnicach Warszawy (obrazujące poziom dochodów) są wyraźnie skorelowane z wynikami wyborczymi poszczególnych partii politycznych, z tym, że w przypadku PO silnie pozytywnie, w przypadku Ruchu Palikota dość silnie negatywnie a w przypadku PiS i SLD lekko negatywnie.
Tyle na szybko można wywnioskować z danych o wynikach wyborów w Warszawie. Ciekaw jestem czy zależności te będą wyglądały podobnie w innych miastach i regionach.